Trzy scenariusze przyszłości Rosji

Władze Rosji boją się kolorowej rewolucji, podczas gdy opozycja już ogłosiła rewolucję aksamitną.

„Kiedy tylko się ociepli – wyjdziemy na ulice”

– mówi opozycjonista, Alieksiej Nawalny.

Kolejna wielka manifestacja odbyła się w sobotę, 10 marca. „Kto tu rządzi?” – krzyczał lider opinii publicznej, Nawalny, na Placu Puszkina, podczas manifestacji z udziałem 20 000 osób. Spod trybun, zza hełmów specnazowców słychać było: „My”… 

Jakie szanse stoją przed Putinem po wyborach?

Są 3 możliwe scenariusze.

1. Putin będzie podążał dotychczasową drogą

Kontynuowanie dotychczasowej polityki można by porównać do poszukiwania kompromisów między zwolennikami Zachodu a patriotami. Liberalizm oznacza ukłon w stronę Zachodu i rosyjskiej elity, patriotyzm zaś – w stronę mas. Ta strategia wydaje się aktualnie najbardziej wiarygodna. Jednak w praktyce wszyscy mają już dość tej podwójnej gry, choć nie jestem do końca przekonany czy znudziła się ona również samemu Putinowi.

Prawdą jest, że na początku Putin wzniecał nadzieje i po jego proimperialnym wystąpieniu w Monachium nastroje nacjonalistyczne poszybowały wysoko. Z drugiej strony, poprzez szereg ustępstw Putin puszczał oko do Zachodu, na przykład w sprawie rurociągów czy poprzez poparcie dla kampanii w Afganistanie. Putin może kontynuować swoją politykę jednocześnie pod hasłami globalizacji i patriotyzmu, demokratyzacji i wzmocnienia hierarchii władzy. Niestety, w to, że „jedność przeciwieństw” Putina zaowocuje, nikt już nie wierzy od chwili pojawienia się dobrego policjanta, czyli tandemu Putin – Miedwiediew.

Zarówno elita, jak i zachodnia hegemonia straciły zaufanie do Putina. Nie spotkał się też ze zrozumieniem narodu, a nadzieje na silne państwo się nie spełniły. Mimo to, w 2008 roku Putin niemal na pewno zdobyłby mandat na trzecią kadencję na drodze referendum.

Putin miał możliwość uczynić swoim następcą kogokolwiek, kto pewniej podążałby jego drogą – na przykład Siergieja Iwanowa lub naszego estońskiego kolegę, Władimira Jakunina. W tym samym czasie mogliby dorównać Putinowi popularnością. I nie jestem pewien czy oddaliby władzę…

Jeśli Putin będzie się kierował poprzednią strategią, ostatecznie utraci zaufanie narodu,a elita rozpocznie z nim walkę. Oczywiście siły zbrojne będą nadal popierać prezydenta. Taki bieg wydarzeń w praktyce oznacza albo przyspieszone, albo opóźnione samobójstwo. Na dodatek rozwój wydarzeń może się wymknąć spod kontroli – może się zdarzyć wiele, począwszy od pomarańczowej rewolucji i przewrotu pałacowego, poprzez rozruchy aż do wojny domowej.

2. Putin zostanie liberałem

To oznacza rezygnację Putina z drugiej części jego ulubionego sloganu: „Liberalizm i patriotyzm” oraz przyjęcie modelu Zachodu. W tym przypadku nie będzie już można stawiać pojęć „suwerenna” i „demokracja” obok siebie. Znana dziennikarka Nowej Rosji, Ksenia Sobczak, nazywa ten model europeizacją.

„30-letni młodzi ludzie, którzy wychowali się i kształcili w dużych miastach, chcą żyć w Europie. Chcą, by Europa była tu – w Rosji”

– mówi córka „ojca chrzestnego” Putina, Anatolija Sobczaka.

Wariant liberalny oznaczałby obranie drogi, na którą wstąpił Chodorkowski. Oznaczałby też jego uwolnienie. Putin otrzymałby pochwały od Zachodu i osób o orientacji prozachodniej, takich jak Gorbi, ale po trochu traciłby swoją pozycję do momentu aż… u władzy nie stanęliby prawdziwi liberałowie. Liberalizacja to droga radykalnej opozycji, a opozycja ma teraz w USA bardzo silnych sprzymierzeńców.

Wg słów przewodniczącego Komisji Finansowej Dumy Państwowej, Jewgienija Fiedorowa, tylko w Moskwie znajduje się około 20 000 opłacanych przez Zachód technologów politycznych, a budżet opozycji przekracza miliard dolarów.

„Za Placem Bołotnym stoi rodzina – oligarchowie”

– mówi o ciągnących za sznurki radykalnej opozycji prowadzący, Maksim Szewczenko.

Elita zaaprobowałaby ten scenariusz, a ogromna część społeczeństwa poszłaby, rzecz jasna, za nią, mając nadzieję na normalne, zachodnie życie. Najwięcej zarzutów względem Putina dotyczy utraconych szans na zbudowanie silnego państwa i gospodarki. Żądają wolności słowa, zwalczenia korupcji i reformy sądownictwa. Co ciekawe, żądają tego zarówno patrioci, jak i liberałowie – różnią ich tylko strategie.

Zachód oczywiście nie będzie zadowolony, jeśli Rosja pozostanie takim geopolitycznym monstrum i będzie kontynuowała politykę „dziel i rządź”, prowadzoną przez próżnych gubernatorów. Póki co wydaje się, że rozpad i osłabienie Rosji byłyby korzystne dla Estonii, ale w praktyce niespokojny i niestabilny sąsiad na Wschodzie stanowiłby dużo większe zagrożenie.

Właśnie „stabilność” i „komfort” – to hasła, które zaprezentował sam Putin. Potencjalnie skrywana orientacja prozachodnia Putina nie jest niemożliwa, ale wciąż uważa się, że mało prawdopodobna. Ten scenariusz może doprowadzić do konfrontacji patriotów z siłami zbrojnymi, chaosu i zamieszek.

3. Putin wybierze patriotyzm

To oznacza, że Putin położy zdecydowany nacisk na masy społeczeństwa, które oczekują od niego sprawiedliwości, porządku i silnej władzy państwowej. Na razie jest jeszcze na tyle popularny, by sobie z tym poradzić. Wiara w dobrego cara jest wciąż żywa, choć została nadszarpnięta. Wariant patriotyczny nie jest zupełnie niemożliwy, ale w tym momencie Putin nie dysponuje dość dobrym zespołem, jego otoczenie jest stosunkowo słabe, by go realizować. Na przykład Alieksiej Kudrin, były już minister finansów, który podał się do dymisji, został liberałem. W Rosji mówi się o takich „liberasta”…

Putin nie posiada patriotycznej strategii, ale możliwa jest mobilizacja sił patriotycznych, które opowiedzą się po stronie Putina. Spotkałoby się to z poparciem sił zbrojnych i na niewiele zdałyby się przy takim obrocie spraw dolary opozycji. Ale liberalni demokraci nie poddaliby się tak łatwo, dlatego i w tym scenariuszu prawdopodobne są zamieszki, a może nawet starcia zbrojne.

Przyjęcie tej strategii jest dość mało wiarygodne, ponieważ zakłada zastosowanie wobec liberalnej elity surowych środków. Nie mniej staje się oczywiste, że to jedyna z trzech możliwości, która może zagwarantować Putinowi silną władzę i umocnić pozycję geopolityczną Rosji. Silna Rosja sama w sobie nie stanowiłaby dla Estonii problemu, ale należałoby z nią przecież zbudować jakieś relacje. Jednak, jak już zostało powiedziane, dziś ten wariant jest mniej prawdopodobny niż wariant „Putin 2” czy „Liberalna Rosja Placu Bołotnego”. 

Podsumowując – niezależnie od priorytetów Putina i jego „liberalnego patriotyzmu”, w naszym sąsiedztwie zrobi się mniej lub bardziej niestabilnie.

Źródło: InoSMI

Tłumaczenie: Agnieszka Skurczyńska

Redakcja:AB